Roger Federer jak wino

Oglądam właśnie półfinał Australian Open Szwajcara z Chungiem, dziś przestraszonym Koreańczykiem. Wielki tenis kontra strach. Bo nie oszukujmy się, umiejętności Azjacie dziś nie brakuje, doszedł przecież do półfinału, ale jednak. Lekcja od Rogera jest bolesna.

Pogodziłem się po kilku słabszych sezonach Szwajcara, że jego licznik zwycięstw w Wielkim Szlemie stanie na 17. Jakże się myliłem. W latach 2004-2009 absolutnie zdominował światowe korty. Albo wygrywał Australian Open, Wimbledon czy US Open, albo grał w finale tych imprez. W 2009 roku dokonał rzeczy niezwykłej i zamknął usta ekspertom, którzy twierdzili, że na mączce nigdy nie wygra French Open. I za to go kochamy. Za emocje, jakich nie kryje w czasie meczów. Za łzy po wygranych finałach. Za kulturę osobistą i wielką klasę poza kortem. Za to, że potrafi przyjaźnić się ze swoim największym rywalem sportowym, drugim wielkim tenisistą, Rafaelem Nadalem.

Szwajcar Roger Federer i Hiszpan Rafael Nadal to tenisiści, którzy są rywalami na światowych kortach od 2004. Federer od 2 lutego 2004 roku do 2010 roku był nr 1. rankingu ATP przez rekordową liczbę 285 tygodni. Młodszy o 5 lat Rafael Nadal osiągnął pozycję numer 2. na świecie w czerwcu 2005 roku i utrzymywał ją bez przerwy przez rekordowe 160 tygodni. Jednak 18 sierpnia 2008 roku Hiszpan wyprzedził Szwajcara w rankingu i stał się nowym nr 1. Dotychczas grali ze sobą 38 razy, z czego 23 pojedynki wygrał Nadal.

  • Korty twarde: Federer 11–9
  • Korty ziemne: Nadal 13–2
  • Korty trawiaste: Federer 2–1
  • Mecze finałowe turniejów wielkoszlemowych: Nadal 6–3
  • Wszystkie mecze na turniejach wielkoszlemowych: Nadal 9–3
  • Mecze na turniejach ATP World Tour Masters 1000: Nadal 12–7
  • Mecze w turniejach ATP World Tour Finals: Federer 4–1
  • Wszystkie mecze finałowe: Nadal 14–10
  • Wszystkie mecze: Nadal 23–15

Powodzenia Roger w finale. Czekamy na okrągłą 20-tkę!

Zaszufladkowano do kategorii Tenis | Dodaj komentarz

Przybecki, czyli co się właściwie stało?

Trudno, przez dwa lata jesteśmy poza turniejami mistrzowskimi. Koniec z pompowaniem balonika.

W zasadzie, to nic wielkiego się nie stało. Unikniemy żenujących występów na MŚ czy IO. Pamiętacie zapaść Niemców? Bundesliga, gracze klasy światowej i co? Nieobecność na wielkich imprezach. Orly Wenty to już historia, a nowi od Przybeckiego będą się uczyć od podstaw. Bo nie ukrywajmy, sam trener też potrzebuje doświadczenia. Przegrywać nie jest wstyd. Ale roztrwaniać przewagi i przegrywać w końcówkach to już wstyd. A to na razie znak rozpoznawczy sympatycznego trenera. Czy w Płocku czy z reprezentacją powtarzał się ten sam scenariusz.

2017.06.16 Gdansk
Pilka Reczna Trening reprezentacji mezczyzn Kadra A
N/z Piotr Przybecki
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

Co dziś mam do zarzucenia? Brak chłodnej głowy na ławce. Brania czasów w odpowiednich momentach. Ale cóż, nie każdy od razu stał się Alexem Fergussonem w swoich dyscyplinach.

Zaszufladkowano do kategorii Piłka ręczna | Dodaj komentarz